|
licznik strony
|
|
|
|
ZACHOWANIE - pragnienie ruchu
|
Jak już powszechnie wiadomo , tysiące lat temu
konie były zwierzętami stepowymi, które przemierzały olbrzymie
przestrzenie w poszukiwaniu pokarmu. Taki tryb życia ukształtował je
jako typowe zwierzęta żyjące w ciągłym ruchu , praktycznie nie
pozostawały w miejscu, wciąż wędrowały odpoczywając niejednokrotnie na
stojąco i dość krótko.
Również potomstwo koni udoskonaliło się tak by jak najszybciej dorównać
stadu poszukującemu najlepszych traw stepu lub by dotrzymać kroku
podczas ucieczki. Dlatego już po godzinie malec nieźle sobie radził z
poruszaniem się, a następnego dnia był już gotowy do długiego marszu.
Co więc z tego wynika?
A no to, że koń potrzebuje ruchu, bo
jest do niego stworzony. Potrzebuje przestrzeni, możliwości
samodzielnego szukania pokarmu, poruszania się bez skrępowania,
bez łańcuchów, pasów, pęt. Powinien mieć zapewnioną możliwość poczuć
się w pewnej mierze wolnym.
W tych czasach umożliwi mu to zwyczajne, nawet kilkudziesięcioarowe
ogrodzone pastwisko, lub zwykłe przydomowe podwórko, gdzie powinien być wypuszczany codziennie w
każdej wolnej chwili, a przynajmniej na godzinę, by mógł
swobodnie się wybiegać, wytarzać i popaść.
Pragnienie
ruchu jest podstawowym instynktem w życiu koni, niezależnie od
pory roku, dnia czy od pogody. Niemniej jednak nie zawsze z jednakową
aktywnością. Największą czujność i pobudliwość, a więc i tym samym
puszczanie się w galop, można zauważyć w godzinach popołudniowych aż do
zmroku. Pora zmierzchu wpływa na
konia niezwykle mocno i jego aktywność ruchowa osiąga wtedy maksimum.
Wówczas byle szelest liścia, czy prawie zupełnie nie widoczny ruch
gdzieś w oddali pobudzają do szaleńczych, ale jakże przyjemnych galopad
w rześkim wieczornym powietrzu.
Takie zachowanie często sprawia , że uznajemy konia za totalnego
tchórza, który ucieka z byle powodu. Nic bardziej mylnego, on po prostu
chce, pragnie biec, to jest w jego naturze tak jak w naturze ptaka jest
latanie. A więc koń , który nie
dostaje sygnału do biegu, sam postanawia sobie go dać i upatruje
jakiegoś obiektu, który odpowiednio mu to umożliwi. Może być to zarówno
głośny hałas jak i cichutki szmer, jakieś przedmioty lub
sytuacje ograniczające swobodę – uwiąz, siodło, zaprzęg, a z tyłu
ciężar hałasującej bryczka. My nazywamy to płoszeniem się konia, który
w pewnej chwili uskakuje i zaczyna pędzić przed siebie nie zważając na
nic, jednak po krótkim czasie zatrzymuje się sam gdy pobudzenie ustaje.
Płoszeniem
tego nazwać w tym przypadku nie można, ponieważ jest to
najnaturalniejsze pragnienie ruchu, potęgowane jedynie jakimiś
czynnikami otoczenia. Wtedy najlepiej popuścić koniowi wodze, „usiąść
mocno’’ w siodle i pozwolić mu „płynąć” rozkoszując się tym tak samo
jak koń.
Jeśli
zaś
chodzi o faktyczne płoszenie się, to takowe oczywiście istnieje i ma
kilka przyczyn, jednak w większości występuje z winy człowieka, który
często nieświadomie „spina” konia lub skraca wodze, w sytuacjach ,
które wywołują strach w jeźdźcu, a ten zaś automatycznie przechodzi na
konia. Zwierzęta te bardzo szybko wyczuwają obawy człowieka, bo
ten sam im o tym mówi – napięte mięśnie ściskają konia, niepokój, a
nawet panika powodują , że ściągamy wodze, nasze zdenerwowanie, nawet
najmniejsze natychmiastowo mu się udziela, ten zaś nie widząc innego wyjścia zaczyna w
takiej samej panice uciekać. Płochliwość jest również wywołana
przez nieodpowiednie, brutalne obchodzenie się z końmi, może być też
wynikiem jakiegoś wypadku z przeszłości, ale także słabego wzroku lub
nawet z braku w pobliżu zaprzyjaźnionego towarzysza.
źródło:
www.konie.biz, "Co nieco o psychice i zachowaniu koni.", Beata Pyrzyna
|
|
|
|